Mikołaj Morta - Czy damy radę przyszyć króla?
Mikołaj Morta - Czy damy radę przyszyć króla?
Jan Sowa w swojej książce ,,Fantomowe Ciało Króla" opisuje proces degradacji jaki przeszła IRP po śmierci ostatniego Jagiellona. Podobnie jak kończyna fantomowa, IRP sprawiała wrażenie istnienia jako monarchiczne państwo. W praktyce była bardziej ,,rozpadającą się i z biegiem czasu coraz luźniej ze sobą związaną federacją regionów, będących autonomicznymi domenami magnackich oligarchów." Autor wskazuje, że to szereg braków spowodował wykształcenie się systemu polityczno-gospodarczego prowadzącego najpierw do osłabienia władzy centralnej, a w konsekwencji również do rozbiorów.
Chciałbym w tym artykule zasugerować, że analiza przyczyn upadku nie została przez polskie społeczeństwo potraktowana poważnie, a błędy elit są często powtarzane lub reprodukowane w podobnej formie.
Zachęcam czytelników do lektury książki dr Sowy, nie będę przytaczał tutaj wszystkich braków które wymienia autor. Mogę jednak powiedzieć, że współczesna Polska tego typu problemów już nie ma. Łatwo jest jednak odnieść wrażenie, że w ich miejsce pojawił się cały szereg nowych patologii mogących równie mocno wpływać na kondycję państwa Polskiego w dalszym horyzoncie czasowym.
Wolność szlachecka.
Obsesję Polaków na punkcie odbierania im "wolności" nawet w kwestiach tak przyziemnych jak zakup alkoholu na stacji benzynowej, ograniczanie handlu w niedzielę czy obowiązek parkowania w miejscach do tego wyznaczonych można traktować jak wzgórze, którego broniąc, gotów jest umrzeć każdy liberał ramię w ramię z odbiorcą zdominowanych przez liberalną narrację polskich mediów. Dyskusja o kwestiach dużo istotniejszych dla funkcjonowania państwa bardzo często jest ucinana bez okazji do wybrzmienia. Dajmy na to obniżkę składki zdrowotnej dla przedsiębiorców czy lobbowanie uprawiane przez polskich ,,kapitanów przemysłu" w sprawie zliberalizowania praw pracowniczych czy racjonalizowania migracji do Polski ludzi zupełnie obcych kulturowo - taniej siły roboczej, która rzecz jasna przez formę zatrudnienia nie doświadczy dobrodziejstw polskiego kodeksu pracy. Mamy też w Polsce rutynowo powtarzającą się dyskusję o zasadności programu 800+, media liberalne uwielbiają podliczać w słupku roczne koszty i przedstawiają je jako wielkie obciążenie dla budżetu państwa. Mało jednak pochylamy się nad obciążeniem dla budżetu jakim jest fikcyjne samozatrudnienie oraz wliczanie wydatków gospodarstw domowych w koszty firmy.
Mamy więc do czynienia z sytuacją gdzie koszt przywilejów dla wąskiej grupy ponosi całość społeczeństwa. Solidarność klasowa w przypadku elit jest jednak znacznie większa niż w przypadku proletariatu - zajmującego się przeważnie wojenkami kulturowymi, a w starciu z klasą posiadającą gotowego bronić interesów miliarderów, samemu bezskutecznie aspirując do ich pozycji. Uzyskanie dla swojej grupy przywilejów, które stoją w jawnej sprzeczności z ustalonymi zasadami gry jaką jest życie w społeczeństwie jednoczy ponadczasowo współczesnych liberałów i XVI wiecznych szlachciców. Szczególnie w pierwszej części książki J. Sowy, czytając dzieje polskiej szlachty ciężko jest nie odnieść wrażenia, że pewne wzorce myślenia ,,sarmackiego" są dalej żywe w polskim społeczeństwie. Pierwszy brak określiłbym zatem jako brak solidarności społecznej wykraczającej poza ramy klasowe i brak myślenia o Polsce w kontekście Rzeczy Pospolitej, a raczej w kontekście neoliberalnej zlepki jednostek muszących rywalizować ze sobą na każdej płaszczyźnie.
Elity.
Nie tak dawno na oficjalnym koncie na portalu X Minister Sikorski chwalił się prezentem dla Ukraińskiego Ministra Sił Zbrojnych, który wręczył mu podczas jego wizyty w dworze Chobielin. Dwór w Chobielinie nie jest standardową placówką, w której przyjmuje się zagranicznych dygnitarzy, jest odrestaurowaną posiadłością i miejscem zamieszkania p. Sikorskich. Nie uważam w żadnym wypadku żeby Min. Sikorski realizował politykę niezgodną ze stanowiskiem polskiego rządu. Jednak być może w kraju, w którym magnaci przyjmowali w swoich dworkach zagranicznych dyplomatów i agentów realizując własną politykę niezależną od króla taki gest powinien się spotkać z większym ostracyzmem. Przeszedł jednak bez większego echa.
Autor wspomina również o misji polskich Sarmatów jaką było reprezentowanie Zachodu przed Wschodem. Pisze ,,W kontaktach ze wschodnimi sąsiadami Sarmaci podkreślali swoje związki z cywilizacją chrześcijańską i cywilizowanym Zachodem kontynentu, którego osiągnięcia przywozili ze sobą na Ukrainę". Podobny objaw elitaryzmu misyjnego wobec Polaków można często zaobserwować wśród prozachodnio nastawionych współczesnych elit. Zaczynając od podminowywania zaufania do polskich instytucji publicznych, chęci oddania suwerennej polityki monetarnej w ręce europejskich instytucji czy zwyczajnie traktując wyborców konkretnych partii jak niewyedukowanego motłochu przyklaskującego jedynie populistycznym hasłom. Narzekanie na jakość elit nie jest oczywiście czymś przełomowym, jest to temat bardzo oklepany w polskiej sferze publicznej. Warto jednak się zastanowić czy nie mamy w Polsce do czynienia z sytuacją gdzie w zasadzie nie istnieje formacja, która jest w stanie realizować obietnice wyborcze w odczuwalnej skali. Określiłbym taką sytuację jako brak popularnych alternatyw dla politycznego spektaklu kilku dużych aktorów.
Peryferyjność.
Autor wskazuje, że IRP nie była pełnoprawnym członkiem europejskiego systemu kapitalistycznego późnego średniowiecza i wczesnej nowożytności, a jedynie półperyferyjnym ,,wyrobnikiem'' dostarczającym masowo tanie eksportowe dobra jak zboże, w zamian importując ekskluzywne dobra konsumpcyjne dla wąskiej grupy właścicieli folwarków. Ponowne upańszczyźnienie chłopów sprawiło, że podaż niewolniczej pracy tylko rosła. Nie było zatem żadnej woli szlachty do inwestowania w rozwój techniczny narzędzi rolniczych, wystarczyło trochę polobbować i pańszczyzna obejmowała kolejny dzień tygodnia albo wraz z chłopem musiała pracować jego żona i dzieci. Nie posunę się tak daleko, żeby zrównywać rolę gospodarzy folwarcznych do współczesnych przedsiębiorców, jednakże pewne elementy filozofii organizacji pracy trwają do dziś.
Autor często wspomina w książce o Braudelowskim Długim Trwaniu. Możemy spojrzeć choćby na wskaźnik robotyzacji w przemyśle [raport World Robotics 2023, podeślę źródło jeśli trzeba], w którym Polska plasuje się dwukrotnie poniżej średniej światowej. W zasadzie nie ma nawet porównania z zachodnią Europą. Również Polska obsesja na punkcie JDG w celu optymalizacji podatkowej prowadzi do sytuacji gdzie działalność gospodarcza jest skrajnie rozdrobniona, a przez to ma znacznie mniejsze skłonności do inwestowania i innowacji niż miałaby w przypadku większych podmiotów. Przez duży udział JDG w rynku mamy też silnie zaburzony obraz udziału płac w PKB.
Kolejny brak określiłbym zatem jako brak pomysłu rządzących na model rozwojowy polskiej gospodarki. Koszty społeczne masowej imigracji zdają się być bagatelizowane, a bez niej obecny model eksportowy oparty na taniej sile roboczej jest już w zasadzie wyczerpany i skończony.
Podobnie jak w przypadku szlachty, która zignorowała potrzebę silnej władzy królewskiej potrzebnej do przeprowadzenia państwa przez merkantylizm do kapitalizmu, przykładając ogromną wagę do własnych partykularnych interesów klasowych, dzisiaj mamy do czynienia z sytuacją gdzie interes zdawałoby się narodowy jak wydajna i szeroko dostępna ochrona zdrowia jest rzeczą mniej ważną od wyniku finansowego firm ,,przygniatanych" ciężarem składek. Przykładów tego typu można wymieniać bez liku: migracja, coraz widoczniejszy rozdział wyników edukacyjnych w prywatnych i publicznych placówkach edukacyjnych czy do niedawna zupełne demolowanie mieszkalnictwa przez dopłaty kredytowe. W tytule zadałem pytanie, na które nie ma jasnej odpowiedzi. Figuratywne ciało króla stojącego na straży dobrostanu wszystkich Polaków należałoby z powrotem przyszyć może pod postacią sprawiedliwych i dobrze działających demokratycznych instytucji państwowych jak Inspekcja Pracy, dobrze działającego systemu opieki zdrowotnej dostępnej nie tylko prywatnie czy programów budownictwa społecznego.
